Miał charakterystyczną różową plamę na  głowie. Umazał się farbą – tłumaczył właściciel, gdy we wrześniu odbierał go ze schroniska. Potem Toffiego widziano w różnych autobusach MPK. Podróżował linią 85 z osiedla Kosmonautów na Kurpińskiego, często widywano go w jeżdżącym do Swarzędza autobusie nr 55, raz wybrał się do Zalasewa. W końcu znów do nas trafił. Tym razem jednak właściciel go nie odebrał.

O psa pytała ciągle pani Kaja, która już wcześniej widziała, jak podróżuje MPK i bardzo zaangażowała się w pomoc Toffiemu. Gdy minął termin kwarantanny, a nieodebrany pies przeszedł na własność miasta, od razu go zaadoptowała. I Toffi już nie podróżuje autobusami, tylko wychodzi na spacery ze swoją psią  współlokatorką Sue. Dużo większa Sue pozwoliła mu się zdominować – Toffi je z jej miski i śpi w jej legowisku. razem tworzą uroczą parę.

„Ma szczęśliwy pyszczek, a oczy pełne miłości – pisze pani Kaja. –  Jest ogromnym pieszczochem, ciągle dopomina się pieszczot, o które prosi podając łapkę, a kiedy głaszczemy Sue wciska się zazdrośnie i dopomina się tego samego. Samo to, że śpi już bardzo ufnie i spokojnie świadczy chyba o tym, że czuje się u nas dobrze. Zawsze rano po obudzeniu ma ochotę na figle. Tarza się po łóżku, prycha i przeszkadza w zaścieleniu go, i łapie ząbkami kołdrę prowokując zabawę.”

„Jest bardzo cierpliwy. Uwielbia być czesany i kiedy skończy się za szybko, podaje łapę i prosi o kontynuowanie fryzjerskich zabiegów. Rozpoznaje dźwięk otwieranej lodówki na który to biegnie do kuchni nawet jeśli śpi głęboko. Zaczął też bawić się piłeczką, na którą uwielbia polować.”

I już nie ma różowej plamy na głowie.