Piszę do nas pani Marta: „Tusia już od wczoraj czuła się u nas jak u siebie (dużo mruczy i wtedy tak śmiesznie wystawia języczek). Zero stresu, ma już kilka ulubionych miejsc do spania. Nasz Misiek trochę jakby na nas obrażony, ale najważniejsze ze nie jest agresywny wobec Tusi. Trzymają jeszcze dystans, ale jest on systematycznie skracany – dzisiaj przez kilka minut leżały obok siebie. Tusia zmieniła imię na Milka. Na początku mówiliśmy do niej Mała i tak przeszło na Milka. Czekamy aż zaprzyjaźnia się z Misiem, to wyślemy więcej zdjęć.”