Tito spędził w schronisku dwa lata. Nieśmiały, nieufny, nie pozwalał sobie założyć smyczy. Pani Joanny to nie zraziło. Upatrzyła sobie Tita i nie przeszkodziło jej nawet to, że przy adopcji nie dało mu się założyć kupionych przez nią smyczy i obroży. Dziś Tito pozwala już sobie założyć szelki, a za panią Joanną chodzi krok w krok. Uspokoił się i poweselał. Oby tak dalej, piesku!