Pisze pan Jakub: „W zeszłym tygodniu adoptowałem od Państwa psiaka (suczka) – mały, czarny kundelek – mówiliście na niego w schronisku „uciekinier”, bo wydostawał się z boksów. Chciałem donieść, że piesek ma się dobrze. Jest pełen energii i strasznie żywiołowy. Na razie jego energię staramy się wyładować na wybiegu dla psów w lasku Marcelińskim – pokonuje z rozpędu przeszkody i biega jak opętany. Na szczęście nie myśli o uciekaniu i nie opuszcza mnie na krok. Pies (Szajba – tak się teraz nazywa) ma niekończący się zapas energii:). Mamy trochę problem ze spacerami na smyczy – wygląda jakby nigdy nikt go tego nie uczył – rzuca się na wszystko, co się szybko porusza – od samochodów po rowery i biegaczy. Pracujemy nad tym i po paru dniach widać już poprawę. Szajba w mieszkaniu jest bardzo grzeczna, uwielbia też jeździć samochodem. Dogaduje się z innymi psami (wyjątek stanowi sytuacja, gdy jest na smyczy – rzuca się na każdego psa, ale gdy tylko podejdzie to zaczyna się obwąchiwanie i jest wszystko dobrze).”