Cześć, to ja jestem Hera – opiekunka rodziny.

W 2011 roku przyjechali po mnie do schroniska razem z najstarszym wnukiem i to On – Wiktorek mnie sobie upodobał. Na co dzień mieszkam z moją Panią i Panem. Pani mówi na mnie „kudłata terrorystka” a co ja za to mogę, ze jak Pani w weekend chce po obiadku się zdrzemnąć, mi się chce bawić, jak skończymy to pozwolę na małą drzemkę, a czy to moja wina, że lubię leżeć u Pani na kolanach? że lubię tapczan w salonie i łóżko w sypialni? No dobra, na swoim legowisku też lubię poleżeć, ale tylko wtedy gdy Ja chcę mieć „święty spokój”.

Najbardziej lubią jak przychodzą wnuki – cała piątka! a są minimum dwa razy w tygodniu. A tak miedzy nami, to najbardziej lubię, jak przyjeżdżają te najmłodsze 2–3-latki, oni mają rączki tak nisko, a w nich zawsze co dobrego. A czy to moja wina,  ze nie pilnują łakoci, które mają w rączkach??

Mogę sobie biegać nawet cały dzień po ogródku, ale bawić się? biegać za piłką? tak przy ludziach? i innych psach? nie no, damie nie wypada. Zabawą pomęczę Panią w domu, a tu na ogródku jestem stateczną, dumną suczką.

W sumie mam fajne teraz życie, wszyscy mnie kochają, dbają o mnie, a jak bardzo jestem natarczywa, to Pani bierze mnie na spacer!! Jak ja lubię chodzić na smyczy!!!! Jak przyjeżdżają wnuki, to często idziemy na spacer, bo ja nie ciągnę i nawet te maluchy mogą mnie prowadzić.

Dziękuję Wam, że się mną zaopiekowaliście i że dzięki Wam znalazłam nowy dom!

A mój stary dom…. chyba już nie pamiętam.