Pisze do nas pan Dawid: „Kilka tygodni temu przygarnęliśmy ze schroniska przeuroczą kotkę Chili – zgodnie z obietnicą zdajemy więc sprawozdanie z jej losów w naszym mieszkaniu :) Choć pierwsze kilka dni Chili przesiedziała chowając się w naszej szafie, to widać, że dnia na dzień czuje się coraz lepiej (zaczęła nawet nieco rozrabiać!). Ma duży apetyt – nic tak dobrze nie jest w stanie jej zwabić, jak dźwięk otwieranej paczki z jedzeniem :) Najbardziej do spania upodobała sobie półeczkę nad biurkiem, a w trakcie snu od czasu do czasu pochrapuje sobie (z czym chyba pierwszy raz spotykam się u kota). Uwielbia być głaskana i często wystawia w tym celu brzuszek z wyciągniętą łapką, bądź też kładzie się na kolanach, choć potrafi też ugryźć bez powodu. Oprócz spania na najwyższej półce (spoza której majestatycznie wystawia śpiąc swoje białe łapki), upodobała sobie też polowanie na króliczkę naszych współlokatorów, Lilly. Oczywiście nie pozwalamy nigdy takim polowaniom dojść do skutku, ale występują też inne, bardziej zabawne – takie jak „polowanie” na nogi schowane pod kołdrą, na które Chili uwielbia skakać. Ogólnie jest grzecznym kotkiem, choć często zdarza się jej zrzucać rzeczy z półki czy przewracać suszarkę z praniem, po czym ucieka ile sił w nogach. Zresztą – niczym malutki kucyk radośnie galopuje po mieszkaniu niemal cały czas, skacząc nam nad głowami i przeskakując półki. A najżwawiej ucieka przed odkurzaczem – pewnie z powodu hałasu, choć z drugiej strony uwielbia przesiadywać za pracującą pralką .Generalnie jesteśmy bardzo zadowoleni z Chili, która wspaniale wnosi do naszego mieszkania odrobinę swojej „urwisowatości” i wiele radości.”